Jeśli chcemy kogoś przekonać, że dzieje się coś złego, to to owo zło powinno naprawdę się dziać, a my nie powinniśmy mieć problemów ze wskazaniem go palcem. Jeśli ostrzegamy, że coś złego stanie się w przyszłości, to do cholery pokażmy choć jedna wróżbę, która się sprawdziła. Albo nabierzmy umiejętności Pytii, Nostradamusa czy choćby Lecha Wałęsy mówienia w taki sposób, żeby i tak nikt nie rozumiał, o co nam chodzi, a my w odpowiednim czasie krzykniemy: - A nie mówiłem?
- Przejęcie mediów publicznych miało być dowodem na ograniczanie wolności słowa w Polsce. A tymczasem dla przeciętnego człowieka wolność słowa nadal jest.
- Program 500+ miał załamać budżet. Nie załamał. Media przeciwne PiS naprawdę muszą ostro się namęczyć, żeby znaleźć straty widoczne tu i teraz.
- Obniżenie wieku emerytalnego miało doprowadzić kraj do ruiny, a przynajmniej doprowadzić do bankructwa ZUS, a tymczasem nic się nie dzieje, a osoby takie jak ja odliczają dni do wejścia w okres ochronny.
Żeby była pełna jasność. Ja wiem, że to co napisałam, to wersja optymistyczna. Bo na media są różne naciski, choćby przez rozdzielnictwo reklam (dziś media się bronią, ale niech PiS umocni władzę, to niektóre popadają jak muchy). Bo 500+ w końcu odbije nam się czkawką. Bo ZUS pewnie też zbankrutuje. Albo rząd ratować go będzie za nasze pieniądze. Duże pieniądze. Ale to naprawdę nie chodzi o to, co ja wiem, bo nie o mnie toczy się ta walka. Tu ludzi wahających się trzeba przekonywać, a ci ludzie słuchają różnych gróźb i zastanawiają się: - Ale o co im tak naprawdę chodzi?
Ostatnio w przestrzeni publicznej pojawiły się dwie sprawy dotyczące każdego z nas. Zakaz handlu w niedzielę i zakaz handlu alkoholem w nocy. Po mojej stronie sceny politycznej przeważały głosy, że to próba ograniczenia wolności, że to zamach na wolności obywatelskie. Znaj proporcjum, mocium panie! – chciałoby się zakrzyknąć. Wole, żeby sklepy były otwarte w niedziele, bo lubię robić zakupy, ale jak zamkną, to nic się nie stanie. Obawiam się jednak, że ludzie stracą pracę. Co do handlu alkoholem w nocy... No cóż, mieszkam przy sklepiku, który żyje z tego. Całe osiedle walczy od kilkunastu lat o pozbawienie właściciela koncesji na handel alkoholem. Każdy głos krytykujący ten pomysł, to prawdopodobnie kilka głosów z mojego osiedla dla PiS więcej.
Krytyka naprawdę powinna być mądra, bo w przeciwnym razie jest antykrytyką.
Nie wiem, ile teraz masło kosztuje, ale nie wątpię, że cena kostki masła więcej może zdziałać niż wszystkie rozprawy o Trybunale Konstytucyjnym.
Polaków raziły ośmiorniczki PO? No to pokazujmy im coś takiego.

Albo coś takiego:

Teoretycznie poparcie dla PiS po wyborze Mateusza Morawieckiego na premiera powinno spaść. Bo wybrano przedstawiciela znienawidzonych elit, bo to były bankier, bo milioner, bo on nie jest nasz. Mam wrażenie, że nie spadnie. Bo pamiętacie, jak było z pastuszkiem. Krzyczał głupoty, a jak raz krzyknął mądrze, to nikt go nie słuchał...
*— Ach, ratujcie! ratujcie! wołał pasterz młody, Najpiękniejszą owieczkę wilk mi porwał z trzody. O, ratujcie, ratujcie! — Przybiegli pasterze, A on w śmiech: — Jam żartował, on jeszcze nie bierze, Chciałem tylko doświadczyć, czy dobrze czuwacie, Może mi się kiedy zdacie. Ha, ha, ha, jakżem was też wyprowadził w pole. Raz, drugi się udały podobne swawole, Ale jednego ranka, Wilk doprawdy pięknego porwał mu baranka. Pasterz w krzyk i pomocy zewsząd z płaczem wzywa, Nikt nie przybywa. I prosi i błaga, Nic nie pomaga.
Wilk uniósł zdobycz, pasterz poniósł stratę. Taką się to za kłamstwo odbiera zapłatę!