Walentynki. Może i święto handlowców. Nie zmienia to jednak faktu, że miło
dziś było widzieć w sklepie ludzi robiący zakupy na romantyczną kolację. I
kwiaty miały spore wzięcie. Żyjemy tak wieloma sprawami, tyle różnych problemów
nas pochłania, ale czy nie jest tak, choćby nie wiem jak banalnie to brzmiało,
że miłość jednak jest najważniejsza? Nawet jeśli zakochanie to stan
ograniczonej poczytalności umysłowej, jak twierdzą niektórzy naukowcy. Czy jest
wśród nas ktoś, kto nigdy nie kochał?
Na pamiątkę moich dziecięco-młodzieńczo-dojrzałych miłości postanowiłam
przywołać je wierszami i piosenkami, które im towarzyszyły.
Szukam cię - a gdy cię widzę,
udaję, że cię nie widzę.
Kocham cię - a gdy cię spotkam,
udaję, że cię nie kocham.
Zginę przez ciebie - nim zginę,
krzyknę, że ginę przypadkiem...
Już tamci się rozjechali,
a czemu oni zostali
i tak się ciągle trzymają za ręce?
Jeszcze oboje tacy młodzi,
ale one smutna i on smutny chodzi,
jakby tu mieli nie wrócić więcej.
Ona już sobie ust nie maluje,
on pisze listy i płacze;
wieczorem snują się koło domu,
gryzą ich jakieś rozpacze.
A przyjechali tacy szczęśliwi,
on rano łowił ryby, ona czytała
i nagle jakby ktoś im życie pokrzywił,
w sercach siejąc trwogę i hałas.
Teraz wz dłuż ścian pełnych miniatur
błądzą, obcy całemu światu —
o, czemu nie wracają, gdy im urlop
minął!
On czasem klęknie na kolanach,
jakby chciał jej powiedzieć: „Przebacz
mi kochana”,
ale milczy i łzy mu płyną.
Powiedziała wczoraj ciotka, ta wysoka,
że się pewnie przestali kochać…
spójrzcie! schodzą ku jezioru z
pochyłości.
Jeśli diabeł im to zrobił na złość,
Ty im, Boże, serca znowu zazłoć,
bo jakże dzisiaj żyć bez miłości!
Nie widziałam cię już od miesiąca
I nic. Jestem może bledsza,
Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
Lecz widać można żyć bez powietrza!
W rozdzieleniu od siebie
ty czekasz mnie
na końcu mojego czekania na ciebie
tam gdzie kończy się twoje czekanie tam jestem.
